miejsce: Z kraju kategoria: Aktualności dodał/a: red

"Czyn nie zawiera znamion przestępstwa" - czytamy w piśmie warszawskiej prokuratury uzasadniającej umorzenie śledztwa. Decyzja podyktowana jest - autorytatywnym uzasadnieniem biegłego językoznawcy. Jego zdaniem słowo "cham" nie jest obraźliwe. Ta opinia może być łatwo podważona przez innych naukowców. Dziwi fakt, iż w sprawie, która dotyczy głowy państwa orzeka tylko jeden ekspert, którego decyzja jest ostateczna dla całego postępowania. Założenie o bezstronności biegłego nie może blokować innych opinii i diagnoz. W tak newralgicznych obszarach działalności prokuratury byłoby lepiej, gdyby ostateczne decyzje zapadały kolektywnie.
Prokuratura nie wzięła pod uwagę faktu, iż chodzi o osobę piastującą urząd prezydenta, który ze względu na kulturę polityczną jest szczególnie chroniony prawem. Specjalne prawo gwarantowane przez konstytucję nie jest polskim wymysłem – podobne przepisy istnieją w większości europejskich krajów.
Decyzja niesie za sobą najgorsze skutki - jednoznaczna zgoda na dalsze fajerwerki słowne posła Platformy i innych "purystów" językowych. Brutalizacja języka publicznego nie jest tylko estetycznym problemem, ale niszczy polityczną debatę i komunikację polityków ze społeczeństwem.
Autor: Jędrzej Graf
Źródło http://www.wprost.pl/ar/146188/Legalny-cham/
Komentarze (0)
Brak komentarzy...
