Party

przypomnij mi moje hasło

Rząd beztroski jak czerwony Kapturek - z punktu widzenia Zyty Gilowskiej
data rozpoczęcia: 14-12-2008    data zakończenia: 20-12-2008    data dodania: 2008-12-14 11:23:49
miejsce: Z kraju    kategoria: Aktualności    dodał/a: mod
Jak pani ocenia rząd po roku?
-----------------------------
Mogę ocenić moją działkę. Minister Rostowski zrobił trzy rzeczy. Po pierwsze: nie próbował odkręcać obniżek, które ja przygotowałam i przeforsowałam, zarówno podatku PIT, jak i składki rentowej. To dobrze o nim świadczy. Po drugie: niepotrzebnie przygotował nową wersję programu konwergencji za 2007 r. I jeszcze bardziej się naprężył, obiecując zejście z deficytem do 1 punktu procentowego. A w świetle tego, co się dzisiaj dzieje w Europie, to była zbyteczna nadgorliwość. Po trzecie: przygotował nierealistyczny budżet, który z wielkimi oporami nieco poprawił. I to jest wszystko.

Ale jak to pani ocenia?
------------------------
Po pięciu miesiącach urzędowania w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza przygotowałam zestaw ośmiu ustaw zmieniających podatki. Przygotowałam zmiany w VAT, których Sejm nie raczył nawet dobrze przejrzeć. Chciałam zwalczyć mafię paliwową, zrównując akcyzę na oleje, co spotkało się z oporem przekraczającym wszelkie oczekiwania. Poza tym moje budżety były bardzo realistyczne i obydwa wykonane koncertowo. Natomiast w rządzie Jarosława Kaczyńskiego przez 12 miesięcy przeforsowałam likwidację trzech podatków (spadki i darowizny w obrębie najbliższej rodziny, akcyza na sprowadzane z UE samochody, akcyza na kosmetyki), trzyetapową obniżkę PIT oraz dwuetapową obniżkę składki rentowej o ponad połowę. No i te zmiany trzeba najpierw ocenić. Jako tło do braku jakichkolwiek późniejszych.

Jaki jest naprawdę Tusk: miły, sympatyczny, taki, jakiego znamy z TV, czy ma też drugą twarz?
--------------------------------------------

Donald Tusk jest zawodowym politykiem. Polityka jest jego zawodem od prawie ćwierć wieku. Raczej nie można być naiwną dzieweczką, żeby się tak długo w polityce - i to na szczycie - utrzymać. Nie jest też jakimś prostodusznym Kandydem. Sama miałam okazję to odczuć. Bo kiedy się zorientowałam, jaki potrafi być Donald Tusk, natychmiast, bez słowa opuściłam Platformę.

A jaki potrafi być?
------------------------

Brutalny.

Brutalny?
-----------------

Tak. Sądziłam, że nasze wzajemne kontakty są jak najlepsze. I w krótkim czasie okazało się, że wcale takie dobre nie były. Nieoczekiwanie, publicznie i świadomie rzucił na mnie ostre oskarżenia. Nieprawdziwe!

Oskarżenia o co?
-------------------

Były to oskarżenia m.in., że zatrudniam swoją synową w biurze poselskim. A to nie była prawda. I Donald Tusk doskonale o tym wiedział. Nie chcę nawet o tym rozmawiać. Uznałam, że polemika z fałszywymi oskarżeniami byłaby poniżej mojej godności, dlatego z marszu opuściłam PO.

Tusk wykorzystał moment, żeby się pani pozbyć?
----------------------------------------------

Może robiłam się zbyt popularna...

Gwiazda Gilowska przeszkadzała Tuskowi?
-----------------------------------------

Może... Podam przykład. W 2003 r. odbył się kongres założycielski PO w obecności 3 tys. ludzi. Nie zabierałam na nim głosu, a i tak dostałam od delegatów najbardziej burzliwe oklaski. I wówczas jeden z doświadczonych kolegów, nawiasem mówiąc pułkownik, powiedział z przekąsem: no to teraz za te oklaski zapłacisz. I tak się stało.

W jednym szeregu z Tuskiem stała pani i Jan Rokita. Dziś został już sam Tusk. Jest bezwzględnym graczem, który w porę wycina potencjalne zagrożenia?
----------------------------------

Na to wygląda.

Ale był czas, kiedy pani, Jan Rokita i Tusk siedzieliście i wspólnie słuchaliście muzyki klasycznej.
-----------------------------------------

Słuchaliśmy. Panowie popijali i gawędziliśmy. Te czasy były sympatyczne, ale nie brakuje mi ich. Podczas studiów mieszkałam w warszawskim akademiku i takich spotkań przeżyłam sporo.

A jak było z wycinaniem Rokity?
-----------------------------------

Jan Rokita różni się ode mnie. W podobnej do mojej sytuacji Janek postanowił walczyć. Ja z fałszywymi zarzutami walczyć nie chciałam. O zarzutach dowiedziałam się w piątek, a w sobotę wypisałam się z partii, chociaż byłam w niej jedynym zastępcą przewodniczącego. Z myślozbrodniami w stylu Orwella nie chciałam mieć nic wspólnego! Rokita stracił na walkę półtora roku. Kosztowało go to mnóstwo upokorzeń. I też jej nie wygrał.

Tusk sam wycina przeciwników czy ktoś mu to podpowiada?
---------------------------------------

W tak dużej organizacji nie działa się w pojedynkę. On realizuje cele taktyczne i strategiczne. Nic więcej nie powiem.

A dziś kto powinien się bać Tuska? Radosław Sikorski? Jest najbardziej popularnym ministrem.
-----------------------------------------------

No tak, ale on jest tak gorliwy w zmienianiu zdania i dostosowaniu poglądów do oczekiwań, że wydaje mi się, że długo wytrzyma.

To kto powinien się bać?
-------------------------

Nie odpowiem na to pytanie.

Konflikt Sikorskiego z prezydentem wynika z gorliwości ministra w dowodzeniu wierności wobec Tuska? Może jest to Tuskowi na rękę.
---------------------------------------

Zdumiewający jest stosunek Radosława Sikorskiego do Lecha Wałęsy. Radosław Sikorski w 1992 r. na łamach "The Spectator" rozprawił się z Wałęsą okrutnie i bezwzględnie. A w Gdańsku zwyzywał obecnych oponentów Lecha Wałęsy w stylu przeraźliwym. Jak armata, która strzela w tę stronę, w którą zostaje skierowana. Nie znałam Radosława Sikorskiego od tej strony, jednak te "watahy" nie były przypadkiem.

Dziś Wałęsę szczególnie ostro atakuje PiS.
Jako osoba, która ma własne doświadczenia z procesu lustracyjnego, mogę powiedzieć tyle: powinniśmy jak najszybciej i jak najszerzej otworzyć archiwa. Dopóki one nie zostaną otwarte w całości, dopóty będziemy zdani na różne domysły, plotki, pomówienia i oszczerstwa. My już nie mamy wyjścia. Musimy to zrobić. Nie ma co roić o jakimś zamknięciu czy zabetonowaniu. To jest ładunek zbyt mocny na takie gry. Część tych upiorów już wypełzła, a większość się schowała. IPN musi mieć środki, by skutecznie wykonywać swoją misję. Alternatywa po prostu nie istnieje. Trzeba to ujawniać, ujawniać i jeszcze raz ujawniać. Inaczej z przeszłością się nigdy nie uporamy. A naród, który nie upora się ze swoją przeszłością, nie ma przyszłości.

Kiedy w czerwcu ukazała się książka Cenckiewicza i Gontarczyka o Wałęsie, duża część opinii publicznej podzieliła się na dwa obozy. Jedni bronili Wałęsy jako bohatera, drudzy widzieli w nim tylko TW "Bolka". Po której pani stanęła stronie?
----------------------------------------

Po żadnej. Uważam, że jest to złe stawianie sprawy. Trzeba dokopywać się do prawdy. Nawet jeśli są jakieś ofiary po drodze. Trudno. Ja się wiele razy zastanawiałam, po co był mój proces lustracyjny, bo przecież w sumie do niczego nie doprowadził. Teraz myślę sobie: trudno. Widocznie był do czegoś potrzebny. Musimy poznać całość tej przeklętej spuścizny po SB.

Kim dziś jest dla pani Wałęsa. Bohaterem czy nie?
------------------------------------------------

Powtórzę za znanym blogerem: Lech Wałęsa był proporcem, który musieliśmy trzymać w garści, żeby się tak masowo, pokojowo i skutecznie zbuntować. Tak widzę Lecha Wałęsę.

Ostatnio szeroko komentowany był fakt, że Lech Kaczyński nie przyjął zaproszenia od Wałęsy na obchody 25-lecia otrzymania Pokojowej Nagrody Nobla.
--------------------------------------------

Prezydent dobrze zrobił, że nie przyjechał do Gdańska, bo teoretycznie mógł w niedzielę?
Wcale się nie dziwię prezydentowi. Na jego miejscu postąpiłabym tak samo. Nie można udać się na uroczystości organizowane przez osobę, która się o prezydencie wyraziła per "skur...".

A jak pani odbiera ataki Radosława Sikorskiego na prezydenta?
-------------------------------------------

Jeszcze rok temu w ogóle nie uwierzyłabym, że minister, na dodatek minister spraw zagranicznych (szef dyplomacji!), może tak się zachowywać, a media będą niewinnie dopytywać: "Co pan/pani o tym sądzi?". Jak w ogóle mogło dojść do takiego zamętu, że minister rządu ośmiela się besztać prezydenta! Przecież konstytucyjny, demokratyczny mandat prezydenta RP jest nieporównywalnie silniejszy niż mandat premiera, a już nie mówię - ministra. Wygląda na to, że ugrupowanie polityczne, które tyle mówi o szacunku do prawa i o wartościach konstytucyjnych, lekceważy ustrój państwa zapisany w tej konstytucji.

Ale to rząd ma więcej kompetencji od prezydenta.
-----------------------------------------------

A co to znaczy więcej? Jak za komuny dodajemy lokomotywy do rowerów? To są po prostu inne kompetencje. Prezydent RP jest wybierany w wyborach bezpośrednich przez miliony ludzi. I ma mandat do reprezentowania Rzeczypospolitej. Uosabia majestat RP! Nie można bezkarnie wyśmiewać prezydenta. Bo jest to wyśmiewanie Polski. To cieszy tylko naszych wrogów.

Tusk też nie ma najlepszych relacji z prezydentem.
------------------------------------------------

Ale te są dużo poprawniejsze.

A zamieszanie z samolotem i Brukselą?
--------------------------------------

To był humbug.

W takim razie jak pani nazwie to, co robi w stosunku do prezydenta Janusz Palikot?
----------------------------------------

Nie nazwę.

A jaki jest Grzegorz Schetyna? Dziś prawa ręka Tuska. Spodziewała się pani takiej kariery?
---------------------------------------------

Oczywiście. Był to mój główny przeciwnik w PO. Intensywnie wypychał mnie z Platformy.

W co gra?
---------

W politykę. Zajmuje się władzą.

Jakie ma ambicje? Chce być premierem?
-------------------------------------

Poprzestałabym na tym, że ma ambicje.

To Schetyna podpowiada Tuskowi posunięcia personalne?
----------------------

Myślę, że panowie doskonale się rozumieją.

Jak ocenia pani szanse Tuska w wyborach prezydenckich?
----------------------------

Jego szanse są prostą funkcją tego, jak rząd pod jego kierunkiem przebrnie przez spowolnienie gospodarcze. Na razie nie wygląda na to, aby wyszedł z tego obronną ręką.

W sondażach wypada nieźle.
---------------------------

Ale kampania wyborcza to jest zupełnie inny zestaw argumentów niż to, co serwuje na co dzień TVN 24. Inne są preferencje i priorytety. Kampania wyborcza jest procesem dużo bardziej serio.

A jeśli wybór będzie tylko między Tuskiem a Lechem Kaczyńskim? Prezydent nie ma dziś najlepszych notowań.
---------------------------

Osobiście wybrałabym Lecha Kaczyńskiego. Jest politykiem poważnym. Jest szczerze przejęty Polską, realizuje ciekawą koncepcję polityki zagranicznej i nie uczestniczy w infantylizowaniu polityki. A jaki byłby Tusk jako prezydent? Nie wiem.

Ale bliżej jest pani do PiS?
------------------------------

Nie należę do żadnej partii. Jestem wolnym człowiekiem.

Jarosław Kaczyńśki sprawdza się w opozycji?
----------------------------------------------

On i PiS są w bardzo trudnej sytuacji. Bo mnóstwo ludzi funkcjonuje w jakimś amoku "okołopisowym". To część kompletnie jaskiniowej ceremonii, którą Polakom zafundowała PO przy licznej pomocy nie tylko mediów. Oczekiwanie na cud, rytualne tańce wokół ogniska i wyobrażenie Wroga! Spektakl żywcem z podręcznika antropologii, a jednak się spodobał! Trzeba czekać, aż czar pryśnie, co niechybnie nastąpi. I oby to był powrót do rozumu, a nie nowe magie i zaklęcia. Osobiście zachowuję spore zaufanie do intuicji politycznych Jarosława Kaczyńskiego. I spokojnie czekam, jak sytuacja się rozwinie.

Gdyby dziś były wybory, zagłosowałaby pani na PiS?
--------------------------------------------------

Tak. Bo są politykami serio, są patriotycznie nastawieni i rzetelni. Pracowałam z nimi i wiem, że jeśli chodzi o intencje i zapał, to nie można im niczego zarzucić.

Uda im się wrócić do władzy?
-----------------------------

Wszystko przed nimi.

Dlaczego odeszła pani z polityki?
---------------------------------

Ze względu na stan zdrowia.

Stan zdrowia pani czy mamy?
-------------------------------

Stan zdrowia mojej mamy przedstawiał się bardzo dramatycznie, ale się poprawił. Chodziło o mój stan zdrowia. Gdyby wynik wyborów był inny, stałabym na posterunku, dopóki bym nie padła. Natomiast w sytuacji, w której nie było szans na realizację mojego projektu modernizacyjnego i kiedy wreszcie otrzymałam diagnozę, stało się jasne, że muszę zająć się zdrowiem. To zbieg okoliczności, ale dopiero w miesiąc po wyborach skompletowałam badania wykonywane w różnych pracowniach. Muszę przeprosić swoich wyborców, część z nich mogła uznać, że ich porzuciłam. A właśnie w grudniu dotarłam wreszcie do prawdy. Przekonałam się, że ryzykuję więcej, niż przypuszczałam. Dlatego odeszłam.

Co pani dolega?
----------------

Zbiegi okoliczności, tak - dolegają mi fatalne zbiegi okoliczności. Najpierw zbyt późno zdecydowałam się na operację wrodzonej wady serca. Więc lekarze nie chcieli się jej podjąć ze względu na podwyższone ryzyko. I gdy wreszcie została przeprowadzona, pojawiły się powikłania. A konkretnie - nastąpiło uszkodzenie serca, mechaniczne, nieodwracalne, ważne dla życia. Nie naprawi się, podobnie jak nie może odrosnąć odcięta noga. Ratunek jest wyłącznie w technice, która dwukrotnie aplikowana operacyjnie dwukrotnie zawiodła do tego stopnia, że pojawiły się dalsze powikłania wywołane również mechanicznie. Istny horror. I teraz przygotowuję się do kolejnej operacji, która być może się powiedzie. Wtedy będę funkcjonowała bez przeszkód. Mowa jest m.in. o wszczepieniu skutecznego kardiowertera, czyli urządzenia, z którym od lat żyje wiceprezydent USA Dick Cheney. Dziś bez pomocy techniki żyć nie mogę.

Kiedy zniknęła pani z Sejmu, pojawiły się różne spekulacje...
--------------------

Tak, czytałam w "Rzeczpospolitej". Rozważano różne choroby, w tym depresję.

Właśnie chciałam zapytać o depresję.
-------------------------------------

(Śmiech) Czy ja wyglądam na osobę z depresją? (śmiech). Mówiłam, że mam problemy z sercem, ale nie uwierzono. Dlatego postanowiłam wyrazić się konkretniej. W moim przypadku duch zdecydowanie góruje nad ciałem.

Kiedy operacja?
----------------

Jak dobrze pójdzie, to na przełomie stycznia i lutego.

I jak operacja się uda...
---------------------------

To będę zdrowsza.

Wróci pani wtedy do polityki?
------------------------------

Ach, nie. Spokojniejsze życie bardzo mi się podoba. Począwszy od 1989 r. prawie wyłącznie pracuję, czasami w kilku instytucjach jednocześnie. Najpierw był samorząd terytorialny, robiłam badania naprawdę pionierskie, potem skupiłam się na reformie finansów publicznych. To były lata pracy. Wystarczy, nie jestem już tak ciekawa rzeczywistości, jak byłam na początku zmiany ustrojowej. Bywało, że tropiłam tajemnice dobrze znane wielu osobom, bo nie brak wiedzy był przeszkodą reformatorską. Słowem, czasem poruszałam się po omacku. I ta zabawa w kotka i myszkę dla mnie jest skończona.

Ale czy jest to wszystko, co chciałaby pani w polityce zrobić?
---------------------

Najwyraźniej nic więcej nie było możliwe.

A w polsko-europejskiej?
-----------------------------------

O, tym bardziej nie. Parlament Europejski jest miejscem chaotycznych refleksji.

Utrzymuje pani kontakt z jakimiś politykami? Dzwonią do pani?
---------------------

Rzadko.

Nikt nie namawia do powrotu?
-----------------------------

Rozmaicie.

A na co dzień co pani robi?
-----------------------------

Pracuję na KUL-u. Jestem dyrektorem Instytutu Ekonomii i Zarządzania. Mam wykłady i seminaria. W instytucie studiuje ponad 2000 osób. Na studiach dziennych, podyplomowych i zaocznych.

A plany na przyszłość?
-----------------------

Nie mam takich planów.

Nigdy nie wróci pani do polityki?
-------------------------------------

Tego nie wiem. Po prostu nie mam planów. Wiosną po raz pierwszy od czasów wczesnej młodości obserwowałam przyrodę. Mieszkam w ładnym miejscu, widzę urodę życia. Czegóż można chcieć więcej?

*Zyta Gilowska, była minister finansów w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, była wiceszefowa Platformy Obywatelskiej

ŹRÓDŁO http://www.dziennik.pl/gospodarka/article281557/Rzad_beztroski_jak_Czerwony_Kapturek.html

Komentarze (0)


Brak komentarzy...


Mazury noclegi, Mazury atrakcje turystyczne